Wraca epoka wielkich odkryć. W napisanej pod koniec lat siedemdziesiątych pracy doktorskiej prezydenta Kaczyńskiego odkryto cytat z książki towarzysza Lenina. Jeszcze większego, międzynarodowego odkrycia dokonano w innej pracy doktorskiej, u prezydenta Putina. Natrafiono tam na niezaznaczone, duże fragmenty tekstów amerykańskich uczonych.
I Kraków ma swoje ciekawe odkrycie. Na jednej z uczelni studenci zaoczni przez cały semestr pilnie uczęszczali na wykład prowadzony po angielsku. Przedmiot był do wyboru, ale był to dość szczególny wybór — mieli wybrać dwa przedmioty spośród… dwóch.
Na koniec napisali prace, które zdumiały wykładowcę. Niby z sensem, ale jakby posklejane z różnych źródeł. Podejrzewał, że zrzynali z internetu. Wezwał zatem wszystkich na rozmowy i odkrył, że… żaden z tych studentów, tak wpatrzonych w niego na zajęciach, nie znał angielskiego!!!
Zatem cały semestr gadał do nich jak dziad do obrazu…
To odkrycie zasługuje na uwagę, zwłaszcza że żyjemy w czasach, w których wielu naukowców jeśli już coś odkryje, to zwykle jest to jakieś dodatkowe pół etatu. Z tym numerem „SMS” odkryjecie m.in. co czeka Wasze portfele, gdy już skończą się Happy Hours i Happy Years i ile warte są trzy literki przed nazwiskiem.
Leszek Rafalski