|
Ja po prostu chciałabym mieć TĘ kawiarnię
Ona
Zaczął się stary schemat - zajęcia, mieszkanie, kawiarnia, zajęcia, mieszkanie, kawiarnia itd. Tyle tylko, że dziś wszyscy mnie opuścili. Opuściła mnie Iza (niezastąpiona w 99 przypadkach na 100), opuścił mnie On, a cała reszta jakoś nie miała czasu, albo ochoty.
Na pocieszenie wybrałam się SAMA na ciasto i kawę. Ciasto z różą, prawdziwą. Kawa z mlekiem dobrze ubitym. Zamarzyła mi się taka kawiarnia na przedmieściach. Dokładnie taka jak ta. Puszczałabym sobie muzykę taką, jak bym chciała - dokładnie taką jak ta, bo dziś tu grają accidjazz. Jadłabym moje ulubione ciasto z różą, prawdziwą. I popijała kawą z mlekiem dobrze ubitym. Ja po prostu chciałabym mieć TĘ kawiarnię… z takimi zielonkawymi ścianami, z kwiatami na każdym parapecie, z książkami do czytania, a nie tylko do oglądania, z kawą w dużych kubkach i na wynos, jeśli ktoś chce… Chciałabym, ale nie mam. Na pocieszenie zadzwonił On. - Cześć Kochanie, co robisz? - Część - odebrałam z zadowoleniem widząc, że dzwoni. - Jestem w „rękawce”, na kawce. - A ja, wracam z pracy, właściwie to siedzę na Bednarskiej w „Kilimandżaro”, miło, smooth jazzowo, ale czegoś brakuje w klimacie. - Wiem, wiem, że w Warszawie nie mają takich kawiarni - powiedziałam i ucieszyłam się, że to nie ja jestem w stolicy. Skończylismy rozmawiać, a do mojego stolika podszedł chłopak. - Przepraszam, czy mogę cukier? - zapytał. - Tak, jasne - odpowiedziałam mu i dopiero wtedy zobaczyłam, że na stoliku przy którym siedział, stoi wypełniona po brzegi cukiernica...
On
Miał być tylko wyjazd na konferencję, miał być tylko tydzień... Warszawa nie jest taka straszna jak się wydaje. Tempo zawrotne, ale da się wytrzymać... tylko że jej brak. Dzień zaczyna się o 6 rano, budzik nie widomo za co mści się na moim uchu. Pierwsze promienie zmuszają powieki do działania: kawa, śniadanie, prasowanie, garnitur, krawat, spacer na przystanek. Właściwie nie jest źle, luźne towarzystwo, wykłady, przemowy itd. Ale ciągle jej brak. Miałem tylko przyjrzeć się, popatrzeć tu i ówdzie, i potem wrócić. Ona tam, ja tu... mam nadzieję, że to wytrzyma. Ciekawe co teraz robi? Pewnie jak zwykle siedzi, w jakimś przytulnym miejscu, wcina ciacho z różą, albo czekoladą i sączy kawę, której zapach wypełnia pomieszczenie... Muszę chociaż ją usłyszeć: - Cześć Kochanie, co robisz? - Część, jestem w „rękawce”, na kawce. - A ja, wracam z konferencji, właściwie to siedzę w pubie na Bednarskiej, w „Kilimandżaro”, miło, smooth jazzowo, ale czegoś brakuje w klimacie. - Wiem, wiem, że w Warszawie nie mają takich kawiarni…
Cafe rękawka, ul. Brodzińskiego 4b, Stare Podgórze, Kraków Zaprasza: w tygodniu: 9-22, weekend: 10-22.

Cennik Kawa: 4,50 zł Wina: 6-8 zł Herbata: 4 zł Sałatki: 12 zł Mleko z miodem: 5 zł Tapas: 5 zł Koktajle: 6 zł Ciasta: 5 zł Piwa: 5-10 zł Plusy + dużo kwiatów + strefa bez papierosa (czyli zakaz palenia w całym lokalu) + sklep z kawą + kawa na wynos + pokazy palenia kaw
Minusy - daleko od centrum - samoobsługa |