Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Studia i stypendia arrow Studenci obcokrajowcy o nas
 
 
Studenci obcokrajowcy o nas Email
Oceny: / 3 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Rafał Muskała   
21.12.2006.

Studenci obcokrajowcy o nas
Wybrali studia w Krakowie - od lewej: Tamara, Tomek, Zosia i Linda; Fot. Maciek Szafraniec
Myślałam, że Kraków to będzie coś jak wieś


Niektórym wydawało się, że Polska to jeden ze stanów USA, albo wyspa gdzieś na Bałtyku. Inni coś słyszeli o Krakowie, albo rodzinne korzenie skłoniły ich do przyjazdu. Studenci obcokrajowcy. Jest ich w Krakowie kilka tysięcy. Jak widzą nas i nasze miasto?


Linda z Chin

Danlin Wang pochodzi z Pekinu. Do Krakowa trafiła dzięki organizacji AIESEC, która załatwiła jej praktyki w jednej z firm zajmującej się tworzeniem gier komputerowych.

— Przeczytałam, że w Krakowie jest dużo starych budynków, kościołów i zieleni, a ja bardzo to lubię — tłumaczy swój wybór Linda (tak ją tu nazywają).

Lecąc do Polski myślała, że to będzie taki romantyczny kraj, choć nie bardzo jeszcze rozwinięty. Niektóre zwyczaje w Krakowie trochę ją zaskoczyły. Najbardziej to ile pijemy alkoholu.

— Nie mogłam tego pojąć, ale po pewnym okresie mieszkania wśród studentów zrozumiałam, że jest to normalne. W Chinach ludzie generalnie prowadzą zdrowy tryb życia. Kiedy powiedziałam to kolegom oni stwierdzili przekornie:

— Pij, to dla twojego zdrowia.

Linda nie zamierza zostawać w Polsce na dłużej, jednak po studiach chce tu wrócić w roli turystki.


Tomek z Czech

Tomek Ryłko z Czeskiego Cieszyna studiuje w Krakowie dziennikarstwo na UJ. Co tydzień jeździ do domu, zostawił sobie nawet czeski numer telefonu. Studiuje tu, ponieważ krakowianie są mocno związani z kulturą, czyli tym co go interesuje.

— Lubię cały Kraków, a nie tylko ten zwiedzany przez turystów, czyli od Kleparza po Kazimierz — tłumaczy swój wybór.

Mieszka w akademiku, więc życie studenckie zna od podszewki. Przeszkadzają mu trzy rzeczy. Po pierwsze podejście studentów do rzeczywistości. — W Polsce, jak wynika z historii, studenci zawsze mieli swoje zdanie i głośno je wyrażali. Teraz jakby to zostało przyduszone przez zgiełk życia studenckiego.

Po drugie to, że naszą głęboką wiarę wykorzystuje się w celach politycznych. Po trzecie, że jesteśmy za mało otwarci na nowości.

Jednak największym zaskoczeniem jest dla niego polska służba zdrowia.

— U siebie jak pójdę do lekarza, to nawet bez ubezpieczania udzieli mi pomocy, a potem będzie się martwił formalnościami. Porównując to z polską służbą zdrowia... A zresztą, nawet nie chcę porównywać.

Między innymi te realia sprawiają, że Tomkowi łatwiej będzie po studiach żyć w Czechach niż w Polsce.


Tamara z Japonii

Yuriko Ogi nawiązuje w swoich obrazach do polskiej malarki Tamary Łempickiej, więc ku jej czci dała swej córce imię Tamara.

Tamara od dziecka interesowała się Europą.

— Dla Japończyków Polska to daleki kraj, dalszy nawet niż te bardziej zachodnie. To mnie zaciekawiło, więc wybrałam studia polonistyczne na Uniwersytecie w Tokio.

Obecnie jest na urlopie dziekańskim i przyjechała do Krakowa lepiej poznać kulturę kraju, o którym się uczy. Tymczasowo studiuje polonistykę na UJ.

Lecąc tu myślała, że Kraków to będzie coś jak wieś, gdzie wszyscy się znają. Po kilku miesiącach to uczucie w pewnym stopniu w niej zostało.

— Trochę przeszkadza mi to, że na ulicy przypadkowo spotykam swoich znajomych. Czuje się tak, jakby wszyscy wiedzieli gdzie i z kim byłam.

Ponadto zaskoczyło ją zachowanie sprzedawców i kelnerów. — Może to wpływ komunizmu, ale niektórym się wydaje, że są ważniejsi od klientów!

Dziwią ją też okna w kioskach Ruchu. — Dlaczego są takie małe? — zastanawia się Tamara.

A co sądzi o polskich studentach? — Uwielbiają narzekać, ale też uwielbiają się bawić. Trochę ciężko będzie mi ich opuszczać, muszę jednak wrócić do Tokio i dokończyć studia.


Sophia z Niemiec

Zosia, a tak naprawdę Sophia Knade, urodziła się w Polsce, ale kiedy miała 3 lata jej rodzice wyemigrowali do Niemiec. Do dziś mieszka w Hamburgu. Nie chodziła do polskiej szkoły, jej znajomymi byli sami Niemcy, więc stopniowo zapominała ojczystego języka.

Postanowiła więc, że na studia musi przyjechać do Polski, choćby tylko na jeden semestr. Dostała stypendium i studiuje socjologię i nauki polityczne na AGH.

W Krakowie zaskoczyła ją dobra szynka, serdeczność ludzi i dużo szkół językowych. Jednak, jak twierdzi, Polacy to naród pełen sprzeczności:

— Z jednej strony ta serdeczność, z drugiej nieznana mi forma agresji. W jednym sklepie sprzedawczyni krzyczała na innych pracowników przy klientach. Wydaje mi się, że wygrywa ten, kto potrafi być mniej miły.

Czy po studiach wybierze życie w Krakowie? Raczej nie.

— Emigracja to bardzo bolesna rzecz i nie chciałabym jej powtarzać. Zawsze trzeba coś za sobą zostawić. Obserwuję moich rodziców, oni ciągle tęsknią za tym krajem, ale wydaję mi się, że tu tęskniliby jeszcze bardziej, bo tej Polski, którą oni opuścili, już nie ma.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!