| |
|
|
Zaratustra |
|
|
Autor: Łukasz Gazur
|
|
03.01.2007. |
„W tym szaleństwie jest metoda?!”
„Zaratustra” to dramat o poszukiwaniu końca. Końca człowieka, Boga i świata. To wyzwanie dla teatru wręcz karkołomne. Ale kiedy podejmuje się go Krystian Lupa to sprawa staje się jasna: to musi się udać. Inspiracją do stworzenia tego przedstawienia było nie tylko słynne „Tako rzecze Zaratustra” Friedricha Nietzschego. Na deskach Starego Teatru odnajdujemy także okruchy tekstów Roberta Musila czy Fiodora Dostojewskiego, ale przede wszystkim odbicie życia samego filozofa. Spektakl zaczyna się niespodziewanie. Światła widowni jeszcze nie zgasły, ludzie spokojnie zajmują miejsca, stoją na schodach, rozmawiają. Z Natalią wymieniamy uwagi o ostatnich wykładach, prezentach i sztuce brytyjskiego tandemu Gilbert&George. Nic się jeszcze specjalnego nie dzieje. Krzysztof Globisz razem z widzami wchodzi do sali głównym wejściem. Jakby nie grał w tym spektaklu, a wpadł tylko, żeby zobaczyć sztukę. Jak wszyscy. Na widowni dostrzec można aktorkę Iwonę Bielską. Chyba też gra w spektaklu. Nagle zaczyna przemawiać młody człowiek. To podobno Zaratustra. "Będę nauczać was nadczłowieka. Człowiek jest czymś, co trzeba przezwyciężyć. Coście zrobili, żeby go przezwyciężyć?". Nie wiadomo do kogo kierowane są słowa. Do aktorów? Do nas? Czy to już się w ogóle zaczęło? Aktorzy wymieszani z widownią, ktoś klaszcze, ktoś go uspokaja. Grający w sztuce schodzą się powoli na scenę. Nikt (poza publicznością) nie słucha Zaratustry. Wszyscy czekają na obiecany występ linoskoczka. Cyrkowy gwiazdor zabawia sceniczny tłum i nagle… spada. Nie ma już gapiów. Wszyscy się rozpierzchli. Zostaje Zaratustra. Doświadcza śmierci człowieka. Jego objawienie przyjęło realne kształty. Dołącza do niego dwóch z tłumu. Oni chcą być jego uczniami. Staną się świadkami duchowej podróży.
Z mroku wychodzi nowy Zaratustra. Trochę starszy, dojrzalszy, może bardziej odporny. Towarzyszymy mu, gdy próbuje zbudować na nowo własny świat. To mikrokosmos wewnętrznych przeżyć. Niepostrzeżenie wślizgnęliśmy się w jego duszę i umysł. Na naszych oczach głosi śmierć Boga. Przemykający się w cieniu Przemytnik, z biało-czerwoną twarzą, pod czarną płachtą wiezie na wózku ze szpitalnymi sprzętami Ostatniego Papieża (niebezpiecznie przypominającego Jana Pawła II) i skulonego w szklanej skrzyni nagiego, oblepionego pijawkami człowieka. Papież mówi, że stał się świadkiem śmierci Boga, który udusił się współczuciem dla świata. Potem ukazuje się łóżko, na którym okryty brudnymi szmatami leży Zabójca Boga. To ciągle człowiek, choć odrażający. Teza o śmierci Boga staje się potworną rzeczywistością. Droga Zaratustry wydaje się zakończona. Na piętrze, na tle czerwonej ściany, stoją pięknie ubrani gapie, z kieliszkami w dłoni. Wznoszą toast. Rozbrzmiewa dostojna pieśń. Chyba wszyscy chcą uczcić sukces proroka nowego świata.
Trzeci Zaratustra to już nie kto inny jak sam Nietzsche. Oglądamy dramat ostatnich lat jego życia. Człowiek wołający o nadczłowieka to ociężały, niezdarny, poruszający się z pomocą matki i siostry kaleka. Jego mieszczański dom to emocjonalne piekło, okrutny żart losu. Obraz ostatni to przywołanie pierwszej sceny, choć w nowej odsłonie. Na scenie znów znajdują się wszyscy aktorzy, którzy kiedyś jako rozbawiony tłum czekali na linoskoczka, potem wznosili toast za zdrowie Zaratustry. Teraz nie są już barwnym korowodem, ale szarą masą, która ustawia się w kolejce po zupę. To ludzie, których przygniotło życie. Gdzieś w ciszy sutereny umiera dziewczyna. Zakatował ją kochanek, który uważał się za nadczłowieka. Taki kształt właśnie przybrało życie bez wartości, tonące w amoralnej filozofii. Czy to już koniec świata?! "Zaratustra" to spektakl niemalże natchniony, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Krystian Lupa nie gra proroka jak Zaratustra, nie chce dawać jednoznacznych odpowiedzi. Razem z nim kluczymy po tekstach Nietschego, tropimy Zaratustrę, szukamy nadczłowieka.
Stary Teatr w Krakowie, Scena Kameralna ul. Starowiślna 21, bilet normalny 43 zł., bilet ulgowy 27 zł |
|
|
|
|
Statystyki od 10.2006
|
|
Wizyt: 4818743
|
|
|