List do SMS nr8 (marzec)
Od czasu, gdy mieszkałem w „Strasznym Dworze”, czyli w DS 13 na miasteczku studenckim, trzynastkę uważam za szczęśliwą liczbę. Mieliśmy tam własną kapelę, kaberet, a nagromadzenie oryginałów i waletów na metr kwadratowy ocierało się o rekordy mocnego w tej konkurencji „Żaczka”. „Czy słyszysz gromkich głosów chór, to my, to Straszny Dwór. Więc posłuchaj opowieści, co Dwór Straszny w sobie mieści…” — nasz hymn śpiewali studenci rozrzuceni dziś po całym świecie, menedżerowie, biznesmeni, ale też podróżnicy, kilku redaktorów i inni synowie marnotrawni AGH.
Piękna, spragniona dobrej zabawy menażeria.
Ktoś, kto wpadł na pomysł, by w niektórych hotelach nie było 13 piętra, nie mógł nigdy mieszkać w „Strasznym Dworze”.
To wydanie „SMS” także ma z trzynastką coś wspólnego — powiększyliśmy nakład do 13 tys. egzemplarzy. 10 tys. tradycyjnie trafi do studentów, 3 tysiące do małopolskich maturzystów, którzy zastanawiają się, na jakiej uczelni spędzić kilka następnych lat. Dla nich ekstra mamy oferty z krakowskich uczelni, bez umniejszania tradycyjnej zawartości gazety — bo co studenckie studentowi się należy.
|