|
Autor: Zebrała Barbara Natkaniec
|
|
01.02.2006. |
Tadeusz Żaczek (Prezes Towarzystwa Przyjaciół Krakowa w Chicago) Studiując na UJ mieszkałem w DS „Żaczek”. Narzeczona w Warszawie, więc dla podtrzymania uczuć dzwoniliśmy do siebie. Niestety, kiedy Ewa po drugim pobycie na poczcie dodzwoniła się do „Żaczka”, rozmowa zwykle wyglądała tak: — Halo, tu „Żaczek”. (portier) — Proszę Żaczka z pok. 317. (Ewa) — Tu „Żaczek”. (portier) — Tak, ale proszę Żaczka z „Żaczka... (Ewa) I wtedy portier odpowiadał: — Słuchaj lala, jak wytrzeźwiejesz to zadzwoń… i odkładał słuchawkę. Czekała ponownie półtorej godziny na połączenie, prosiła kolegę z pokoju, o „normalnym” nazwisku, on wędrował po piętrach, wołał mnie i ja zbiegałem do czarnego aparatu przy portierni. Jesteśmy 28 lat małżeństwem. Jak odwiedzam Kraków zawsze sypiam w „Żaczku”.
|