|
Autor: Monika Jurczyk
|
|
29.09.2006. |
Październik - pierwszy rok studiów, czujemy się dorośli i… ubieramy się poważniej. Październik - kolejny rok studiów, czujemy się coraz starsi, wręcz starzy i… ubieramy się poważniej. Październik - czas studenckich postanowień: będę uczył się na bieżąco, odpowiedzialnie podejdę do życia, Jezu mam już (tu wstaw ile masz lat)! A zmiany zaczynają się od wizerunku.
Żakieciki, grzeczne sweterki-bliźniaki najlepiej w neutralnych kolorach, koszulowe białe bluzki, kołnierzyki i, o zgrozo, teczuszki, aktówki i inne dorosłe wynalazki. Coroczny październikowy wysyp „poważniaków”, którzy są jak przebierańcy, jak małe dziewczynki, które ubierają sukienkę mamy, za duże szpilki i malują szminką dookoła ust, a gdy są starsze ogarnia je nostalgia za skarpetkami z falbanką. Więc zanim będzie za późno na podkolanówki usiądźcie na lśniących aktówkach pod drzewem, nad Wisłą, zjedzcie jabłko i pomyślcie nad tym, ile czasu Wam zostało zanim korporacja zakoduje was w ubraniowy szyfr. Najwyżej pięć lat (magistranci, dla Was już nie ma ratunku). Pięć lat na znalezienie własnego stylu, wygodne spodnie lub spódnice, kolorowe bluzki, chustki przewiązywane gdzie się da i szaleństwa stylu vintage.
W faktycznie dorosłej, pracującej przyszłości trudno się będzie pojawić np. w biurze w przeobcisłych dżinsach rurkach i wielkich okularach muchach. Gdy złośliwy szef doczepi się do o centymetr za krótkiej spódnicy, a ciocie na imieninach zaczną szeptać, że „tak nie wypada” zatęsknicie za swobodą.
Więc miło szaleć kiedy… Nie wyrzucajcie jedynie białych bluzek - mogą poprawić wizerunek na egzaminie ustnym! |