Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow Niania w Paryżu arrow Kobieca wojna w światowej stolicy mody
 
 
Kobieca wojna w światowej stolicy mody Email
Oceny: / 10 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Kasia Nowak   
26.01.2009.

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie, gdyż głównego ataku spodziewałam się dopiero półtora tygodnia później. Gdy rano wyszłam z domu, zobaczyłam pierwsze oznaki, ale dopiero jeden konkretny szczegół mnie poważnie zaniepokoił. Witryna. Sklepu z czekoladkami.

Nie mogę powiedzieć, żebym nie czekała na to od września. Koleżanka dala mi cynk, a ja to dobrze zapamiętałam. Czy czujecie się jakbyście czytali tani kryminał? Bo ja się czuję jak au pair, która... poddała się wszechobecnej gorączce i zapomniała o tym, że portfel ma swoje dno. Ale na początek mały quiz.

Co kochają dziewczyny? O tak, Mężczyzno z krwi i kości, zgadłeś od razu! Kochane moje, powiedzcie mi, jaki my, Kobiety, mamy codziennie rano problem? Dobrze! - "Nie mam się w co ubrać...". A jaka jest najlepsza rada na tę trapiącą dolegliwość? Oczywiście, zakupy! A jeśli przy okazji panuje czas WYPRZEDAŻY, to...

Image 

W środę pobliski sklep z butami wywiesił kartkę: SOLDES [przeceny]. Następnego dnia zauważyłam to też u przedstawiciela Moschino i Roberto Cavalli (w tym sklepie bluzki po  50% obniżce kosztują 150 euro). A także w sklepach z odzieżą dziecięca i u wspomnianego wytwórcy czekoladek (Czekoladek?! Tak, okazuje się, ze w Paryżu nawet kolekcje słodyczy mogą wyjść z mody, zimową wypiera nowa, wiosenna kolekcja.)

Wyprzedaże. Powtarzają się cyklicznie, 2 razy w roku (w styczniu i lipcu), są momentem, jakiego wyczekuje wiele Francuzek. Swoją euforią zarażają one przedstawicielki wielu innych nacji... Ten maraton po sklepach zamienia się w slalom, swoisty bieg z przeszkodami pomiędzy ludźmi, ubraniami, wieszakami, regałami, a co bardziej sarkastyczni uważają, że jest to po prostu mała wojna.

Na francuskim o tych słynnych przecenach mówiłyśmy już wszystkie (w grupie są same dziewczęta), a rozmowę, o ile sobie przypominam, zapoczątkowała Sophie. Sophie jest nauczycielką i zazwyczaj nie lubi odbiegać od tematu lekcji. No, ale wyprzedaże w Paryżu to jednak temat wyjątkowy. W piątek sytuacja powtórzyła się na drugim kursie. I pytania: "Kiedy idziesz?", "A dokąd?", życzenia - "Bon courage!", czyli "Powodzenia!".

Tego dnia wyciągnęłam Sadrę, znajomą Amerykankę do centrum handlowego na La Defense. Spędziłyśmy 4 godziny w przymierzalniach, wybrzydzając, dobierając i plotkując. Cóż za rozkosz!

Na podobną eskapadę namówiłam Justynę z Poznania. W sobotę od 11.30. Pojechałyśmy do centrum Paryża, by na jednej z ulic handlowych odwiedzić znakomitą większość znajdujących się tam sklepów. (Polecam - stacja metra St Suplice).

Dzień był mroźny, ale bardzo słoneczny. W doskonałych humorach, ja jak zwykle trochę spóźniona (dziś tylko 10 minut), w pełni świadome utopiłyśmy się w tłumie ludzi, którzy przyszli tam w takim samym, niskim celu. Po prostu miałyśmy potrzebę wypełnienia naszej dziury w mózgach, która nazywa się Próżność. Efekt? Jeśli chodzi o mnie - w dwa dni minus 200 euro i 4 torby zakupów. I jaka satysfakcja! Szafę uzupełniłam przynajmniej na najbliższe pół roku! Bo - co było dla mnie wielkim zaskoczeniem - nie tylko zimowe ubrania były przecenione, ale również wiele typowo wiosennych sukienek, bluzek, bluzeczek...

Paryż nie musi udowadniać, że jest światową stolicą mody. A jednak cały czas to robi.... Na szczęście!


Kaśka Nowak

Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!