Jabłkowy smak herbaty, delikatny, owocowy dym unoszący się z palonej sziszy i wirujące w szaleńczym tempie metalowe figurki derwiszów. W ciasnym i ciemnym wnętrzu wypełnionym wzorzystymi ubraniami, kolorową orientalną biżuterią i figurkami trudno skupić myśli. Smagły sprzedawca nie wymusza na mnie zakupów. Rozmawiamy o wszystkim i niczym. Mam wrażenie, że chodzi mu o samo spotkanie z nieznajomą osobą, aniżeli o dokonanie jakiejś transakcji i zarobek. Wewnątrz skalnego pomieszczenia panuje przyjemny chłód.
Po wyjściu na zewnątrz oczy same się mrużą oślepione blaskiem słońca. Gorące powietrze momentalnie otula całe ciało i wyciska kropelki potu ze skóry. Po chwili można się jednak przyzwyczaić i do światła, i do ciepła. Mimo iż najchętniej siedziałoby się w basenie, warto z niego zrezygnować i pospacerować po okolicach Göreme. To małe miasteczko jest wizytówką tureckiej Kapadocji. Cała okolica pokryta jest tufami wulkanicznymi o fantazyjnych kształtach, tworząc księżycowy krajobraz. Za jego powstanie przede wszystkim odpowiedzialny jest ośnieżony wulkan Erciyes (3917 m n.p.m.).
Na tle błękitnego nieba wznoszą się wieże, stożki, iglice, kominy, maczugi, gigantyczne 'grzyby', delikatne pagórki i głębokie doliny. Przez miejscowych te formacje skalne nazywane są peribacasi, to znaczy baśniowe kominy. W zależności od pory dnia mają one różne barwy: białą, kremową, szarą lub różowawą. Aż trudno uwierzyć, że tak surrealistyczny krajobraz powstał dzięki niszczycielskiej działalności wody i wiatru. Skały te są stosunkowo miękkie, dlatego od wieków ludzie wykuwali w nich domy i świątynie. Kilometr od centrum miasta utworzono park narodowy obejmujący ponad 350 kościołów. Ze względu na unikatowe piękno samych 'budowli' jak i fresków znajdujących się na ich ścianach, w roku 1985 park ten wpisany został na Listę Światowego
Dziedzictwa UNESCO.
Część niegdyś zamieszkałych domów stoi pusta. Wiele jednak przekształcono w hotele lub sklepy dające ciału upragniony chłód. Pomiędzy domami rosną niskie krzewy winorośli, a ulicami jeżdżą wozy zaprzężone w osiołki. W cieniu budynków w kolorowych chustach na głowach i w tradycyjnych bufiastych spodniach szarawarach siedzą staruszki i obserwują spacerujących turystów.
Czasami wąskimi alejkami przemknie mężczyzna z kijem obwieszonym różową watą cukrową. Za nim biegnie grupa roześmianych dzieciaków, które pojawiają się nagle nie wiadomo skąd. W przytulnych kawiarniach mężczyźni popijają z małych, zdobionych złotymi wzorami szklaneczek herbatę. Ich spokojne dyskusje giną w dźwiękach podniesionych głosów turystów targujących się po przeciwnej stronie ulicy o ceny dywanów, magicznych lamp Aladyna i innych pamiątek. W Göreme tradycja i natura łączą się z nowoczesnością, a czas płynie jakby wolniej niż powinien.
Tekst i zdjęcia: Dominika Kustosz

Kapadocja jest historyczną krainą znajdującą się na teranie Anatolii (obecnej Turcji). Dolinę Göreme odkrył dopiero w 1907 roku francuski duchowny Guollaume de Jerphanion. Utworzony tam park narodowy ma powierzchnię 9 576 ha. Znajdują się w nim zabytki sztuki bizantyjskiej.
Ceny: - wiza 30-dniowa do Turcji: 50 zł
- lot Warszawa-Istambuł-Warszawa: 1100 zł
- autokar Istambuł-Göreme: 90 zł
- muzeum UNESCO w Göreme: 35 zł
- nocleg: 50 zł
- posiłek w restauracji: 35 zł
|