Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow Kasza na wakacjach arrow Mafioso
 
 
Mafioso Email
Oceny: / 4 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Kasia Nowak   
01.07.2009.

Kasza na wakacjach (3)


Włochy, 1 lipca 2009

Na nogach miał srebrne adidasy z mocno czerwonymi napisami RICH, wyszyte ze wszystkich czterech stron obuwia. Jego włosy, związane w dwa małe kucyki, na czole rozchodzą się w lekko zakręconą grzywkę. Uśmiechając się szelmowsko daje najlepszy dowód swojej pewności siebie, a wieczorny program dla gości prowadzi jak zawodowy kabareciarz. Dopiero później dowiaduję się, że ten drobny właściciel bródki a la mafioso (według mnie szef prawdziwej organizacji przestępczej musi być w ten specyficzny, niegrzeczny sposób ogolony) pochodzi z Neapolu. Nabieram przekonania, że musi być człowiekiem słynnej włoskiej camorry – pochodzącej z Kampanii odmiany włoskiej mafii. Jednak gdy poznaję go bliżej, Giorgio okazuje się być wiecznie uśmiechniętym, 27-letnim byłym dżokejem, obecnie studiującym aktorstwo w Rzymie. Już się go nie boję, szczególnie gdy w jego sypialni odkrywam konika – przytulankę, z którą żadnej nocy się nie rozstaje. To prezent od byłej dziewczyny, przypominający mu jego największą życiową pasję – jazdę konną. A poza tym ktoś, kto znosi dzieciaki wieszające mu się na szyi, tańczy z nimi do piosenek noszących tytuły takie jak Cioccolato (Czekolada) i jeszcze potrafi przebrać się za seksowną Rafaelę, geja, i wielkiego krasnoludka nie może być groźny!

Image 

Utwory są w stylu smerfnych hitów, śpiewane po włosku albo hiszpańsku. To właśnie w ich rytmie kilka razy dziennie pół ośrodka tańczy – w czasie Cioccolaty mieszamy w wyimaginowanych garach wypełnionych słodką substancją, słysząc saksofony czy perkusje jakieś 50 osób udaje, że umie grać na tych instrumentach, a na kwakwakwa udajemy małe kaczorki.

Stałymi elementami są też klaskanie i obroty. No dobrze, muszę przyznać, że często w tej zabawie biorą udział tylko Luana, Giorgio, Emilio (jest to przecież ich obowiązek w pracy), jakieś trzydzieścioro dzieci i ja. Inni dorośli (czy to możliwe, żeby z zazdrością?!) obserwują nas z pewnej odległości. Pękam ze śmiechu, notorycznie bolą mnie mięśnie brzucha. Jak cudownie znów poczuć się dzieckiem!

Image 


Kasia Nowak

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!