Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Styl życia arrow Nie istnieje to, co się nie śni
 
 
Nie istnieje to, co się nie śni Email
Oceny: / 7 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Alina Ożarowska   
07.08.2009.

Przeciętny Kowalski w rubryce życiowe pasje podaje kolejno: muzyka, sport, film i podróże. Drążąc temat okazuje się jednak, że muzykę zna tylko z radia. Sport lubi, i owszem, oglądać w telewizji. W kinie był ostatnio na adaptacji szkolnej lektury, a podróżuje najczęściej na działkę za miasto. Są jednak ludzie, którzy realizują swoje marzenia.

Image
Aśkę pasjonują dalekie podróże

Aśka - absolwentka filologii romańskiej, podróżniczka i poszukiwaczka przygód. Zawsze uśmiechnięta i otwarta na ludzi.

Leszek anglista in spe. Choć zajmuje się różnymi artystycznymi formami- ekspresji, nie uważa się za artystę. Rysuje, gra na gitarze, czasem śpiewa. W serialu W11 zagrał jedną z pierwszoplanowych ról odcinka.

Grzesiek - sportowiec i student AWF, członek polskiej kadry wioślarskiej. Sport uprawia od dziecka. Najpierw piłka, potem wiosła, w międzyczasie trekking i snowboard. Nie jest typem kanapowca i nie potrafi dłużej usiedzieć w miejscu.


Aśka: - Podróżuję od dziecka. Najpierw jeździłam z rodzicami, potem ze znajomymi. Z czasem coraz dalej i dalej. Tam, gdzie ja - tam i mój dom. Tata jest marynarzem, więc może na moją pasję wpływ miały geny.


Grzesiek: - Całe dzieciństwo grałem w piłkę, ale złamana kość jarzmowa uniemożliwiła mi treningi. Nagle zacząłem mieć mnóstwo wolnego czasu i żadnego pomysłu, jak go wykorzystać. Kiedyś zobaczyłem trening wioślarzy. A może by tak spróbować?! - pomyślałem.


Leszek: - Na festiwalu muzyki reggae przypadkowo znalazłem się w namiocie impresariatu filmowego. Dla zabawy wziąłem udział we wstępnym castingu. Oprócz sesji zdjęciowej i rozmowy należało odegrać jakąś scenkę, w której liczyła się umiejętność improwizacji. Po kilku miesiącach zadzwonił telefon z konkretną propozycją roli?

Image
Grześkowi ciężki trening daje mnóstwo satysfakcji

Więc w górę! Nad głowy, nad stropy, nad ziemię!

Leszek: - Stało się. Zaproszono mnie na plan. W11 nie jest żadną wielką produkcją, ale można złapać bakcyla. Przed podpisaniem umowy ostrzegano mnie, że ludzie często nie odróżniają tego, co widzą w telewizji od rzeczywistości i że mogą mnie spotkać jakieś nieprzyjemności. Nie spotkałem się jednak z żadnymi negatywnymi reakcjami, choć zagrałem kryminalistę. Wręcz przeciwnie.

Aśka: - Bliższych podróży w ogóle nie planuję. To impuls, podchwycenie pomysłu zrodzonego w ciągu sekundy. Organizuję przejazd, pakuję plecak, zabieram mapę i w drogę! Dalsze wyprawy wymagają jednak przygotowania. Przede wszystkim trzeba zrobić ogólne rozeznanie terenu i wyszukać tani transport. Koszty eskapad minimalizuję jeżdżąc autostopem i nocując u członków Hospitality Club. Tak poznałam sporo niebanalnych osób.

 

Napełnij duszę darami wzruszeń, a każdy zniesiesz trud

Grzesiek: - Początki były ciężkie. Jak większość ludzi miałem blade pojęcie o tym sporcie. Wydawało mi się, że wystarczy wrzucić wiosło do wody i pociągnąć. W rzeczywistości wygląda to zdecydowanie inaczej. To jeden z najcięższych sportów. Treningiem dzień zaczynam i treningiem kończę. Na pierwszych mistrzostwach wątpiłem w siebie, bo miałem wrażenie, że wszystkie wysiłki idą na marne. Sam się sobie dziwię, że wytrzymałem ten czas. Chyba lubię się zmęczyć. A dobrze wykonany trening daje mnóstwo satysfakcji.

Aśka: - Kiedyś nie chciałyśmy zapłacić rosyjskim konduktorom wysokiej łapówki. Pojawiła się kontrola graniczna i urzędnicy musieli się nas jakoś pozbyć. Wyrzucili więc nas z jeszcze jadącego pociągu. Przeżyłyśmy wówczas poważny kryzys. Potem obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę podróżować autostopem, bo jacyś Turcy zaczęli skręcać w stronę lasu i nie chcieli nas wypuścić. Nie dotrzymałam słowa. Rozgwieżdżone niebo nad Saharą, czy wschód słońca w Laponii sprawia, że zapominam o wszystkich niedogodnościach.

Image
Leszka kręci przemysł filmowy

To prawda - chcieć to móc - a chce się tyle!

Grzesiek: - Jestem w kadrze Polski, ale do najlepszych mi daleko. Wioślarstwo to dyscyplina, w której najlepsze wyniki osiąga się ok. 30-tki. Nie marzę o medalu olimpijskim, bo sport nauczył mnie pokory. Nieraz myślałem, że zdobędę złoto, a wracałem z niczym. Najważniejsze, żebym czuł, że to, co osiągam jest wszystkim, co mogłem zrobić i na co mnie stać. Cokolwiek to będzie.

Leszek: - Kręci mnie przemysł filmowy, a na planie dobrze się bawię. Co będzie dalej - czas pokaże. Ostatnio na castingu reżyser powiedział mi, że mnie znają i pamiętają. Roli przywódcy osiedlowego gangu jednak nie dostałem, bo podobno nie wyglądam jak blokers z krwi i kości.

Aśka: - Jeszcze wiele miejsc przede mną. Chciałabym zatańczyć tango argentyńskie w Buenos Aires, pojechać na Kubę, pomedytować w prawdziwej buddyjskiej świątyni. Podróże są mi niezbędne do życia. Ciągle czuję ciśnienie i gdzieś mnie gna. Najważniejszy nie jest nawet cel, co droga do jego osiągnięcia. W drodze zmagam się z samą sobą i czuję prawdziwą wolność.

 

Żyj wreszcie po to, krucha istoto, by życia cenić cud

Niedawno Aśka wyjechała do Meksyku jako nauczyciel francuskiego. Grzegorz trenuje do następnych zawodów, a Leszka po raz kolejny zaproszono na plan zdjęciowy. Na pytanie o pasje, na ich twarzach pojawia się uśmiech, a oczy promienieją. Ich życie nie obraca się wokół kolokwiów. Pasjonaci, którzy roztaczają wokół siebie mnóstwo pozytywnej energii i udowadniają, że marzenia się spełniają; wystarczy im tylko trochę pomóc.

 

Alina Ożarowska

(* Tytuł i śródtytuły są fragmentami wierszy Jacka Kaczmarskiego)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!