Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow Między pubem a wykładem arrow JESTEŚ OBRZYDLIWA!, CZYLI PIWO OD CZAROWNICY
 
 
JESTEŚ OBRZYDLIWA!, CZYLI PIWO OD CZAROWNICY Email
Oceny: / 3 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Administrator   
05.11.2009.

3 października

Jestem na zakupach w centrum Kingston i w jednym ze sklepów widzę zestaw 'Małego potwora halloweenowego'. Jeszcze nie mam żadnych planów na tę diabelską noc, ale TO się może przydać! Kupuję.

 

30 października

Idę do Krysi (łodzianka, studiujemy razem), żeby przymierzyć jej czarną sukienkę, która ma być moja jutrzejszą kreacją z horroru. Bo na Halloween przebieram się no, za kogo ja bym się mogła przebrać?! Oczywiście, że za wiedźmę! Sukienka na szczęście świetnie leży! Krysia podsumowuje: Może będziesz czarownicą, ale taką seksowną! Pomagam jej pomalować ramę okienną w pokoju, który wynajmuje i lecę do pracy.

 

31 października

godz. 12.40

Budzę się po poprzednim wieczorze spędzonym w pubie. Odsłaniam okno i widzę trupa zwisającego z przeciwległego akademika. Uff, to tylko strach na wróble! A nie, to facet z głową z dyni. Halloweenowa zjawa! Dziś Halloween! No jasne, zapomniałam!


14.10

Maluję paznokcie, po raz pierwszy w życiu, na czarny kolor. Nawet mi się podoba.


16.45

Spotykam się z Maćkiem, warszawiakiem studiującym na moim Uni, by pożyczył mi trochę swojej krwi. Czerwona substancja okazuje się świetnym uzupełnieniem mojego make-upu, doskonale się rozprowadza. Poza tym ma fajny, miętowy posmak. Ach, zapomniałam dodać, że to krew ze sklepu ze strasznymi akcesoriami!


17.55

Jeszcze wyglądam normalnie - dżinsy, t-shirt. Idę do kuchni zrobić jajecznicę. Nie jestem głodna, ale jak wyjdę do pracy na 19.00, to nic nie tknę do około 2.00. Kochani współlokatorzy nie zauważają mojej ekscytacji.


18.05

Sukienkę i czarne rajstopy wrzucam na siebie. W pospiechu chwytam z półki lekko zakurzony i trochę zapomniany zestaw 'Małego potwora halloweenowego'.

Zamykam się w łazience.

Image 


18.10

Natalia puka. Krzyczę, żeby wchodziła, bo ja nie mogę otworzyć drzwi (mam palce i jeden policzek w białej, kremopodobnej substancji). Wychylam się do niej. Chciała mi pokazać, co kupiła na swoją imprezę halloweenową (fioletową sukienkę i kapelusz wesołej czarownicy). A poza tym patrzy na mnie z powątpiewaniem:  Co robisz? Makijaż na dzisiejszy wieczór?. Pospiesznie odpowiadam, że tak, i wracam do łazienki.


18.25

Natalia puka znowu, a gdy otwieram, zaczyna piszczeć: ona jest strasznaaaaaaaaaaaaaa!!! (widać, że po jednym policzku zupełnie nie spodziewała się takiego efektu). Jamie, Gemma i Kathryn wychodzą na korytarz i zaczynają się śmiać. Nada, koleżanka Natalii, która jest u niej, mówi, że się mnie boi. Wracam do ostatnich poprawek przed lustrem, muszę zrobić jeszcze większe sińce pod oczami, pomalować kilka zębów na czarno i dodać trochę krwi na usta.


18.30

Rozpuszczam włosy, które do tej pory były spięte i niegodne prawdziwej wiedźmy. Muszę je natapirować, ale nie mam grzebienia, który byłby do tego najlepszy. U mnie w mieszkaniu nikt nie ma tego cudu techniki. Schodzę piętro niżej do Silvy.


18.35

Silva jest w szoku, cały czas powtarza, że świetnie wyglądam. Wołałabym, żeby powiedziała, że ohydnie, ale niestety, ona upiera się przy marvellous, great. A poza tym nie ma grzebienia. Pukamy do jej sąsiadów ? Meeta z Indii, Karla z Gibraltaru i dwóch dziewczyn z Chin. Naszych Azjatek niestety nie ma w pokojach. Meet coś niewyraźnie krzyczy zza drzwi, więc dalej się dobijam. W końcu, zaspany (ups!), otwiera i chowa się z powrotem. Chyba myśli, że ciągle śpi i ma jakiś koszmar. Nie daję za wygraną, i ciągle pukając, błagam go o choć malutki grzebyk. Ostatecznie - on również nie ma. Następne drzwi należą do Karla. Pukam i wołam: Karl, tu Kasia, proszę, otwórz mi!!. Otwiera, ale, oczywiście, cofa go. Za sekundę wraca do mnie i tak śmiesznie powiększają mu się źrenice. Pytam o grzebień, nie ma. Otwiera szerzej i okazuje się, że jest w pokoju razem ze swoją dziewczyną, która specjalnie przyjechała z Gibraltaru, żeby się z nim pogodzić i z powrotem zejść (UPS!).

Już nie wiem, kogo mogę poprosić o pomoc, więc ustalam z Silvą, że ona spróbuje natapirować mi włosy moją szczotką. Wręczam jej lakier, by z jego pomocą utrwalała całość. Musimy robić to na głównym korytarzu, z dala od czujek alarmowych, bo one włączają się przez aerozol! Za chwilę Natalia się dołącza, by pomóc Silvie. Oczywiście wzbudzamy sensację, Karl i Meet (którego skutecznie obudziłam) przyprowadzają Jossofa z Dubaju i Johna z Iranu, by mnie zobaczyli. Chłopaki są zgodni: Jesteś obrzydliwa!. Silva oponuje: Spójrzcie na nią w tej czarnej kiecce, jest sexi!.

Image
W akademiku, z dziewczynami - sąsiadkami :)
 


18.45

Jestem gotowa i taka podekscytowana! Robimy kilka zdjęć, chowam aparat fotograficzny do torby i lecę do pracy. Meet chce otworzyć drzwi do budynku, pozwalam mu na to i chowam się za nimi. Wychylam się niespodziewanie i krzyczę: ŁAAAAA!?. On, po pierwszym pełnym przerażenia szoku odkrzykuje, że jestem szalona, ale już tego prawie nie słyszę, bo biegnę do pubu. Mijam na ulicy kilku przechodniów, niektórzy przechodzą, jakbym była niewidzialna, inni pokazują palcami nawet zza szyb samochodów i śmieją się.


18.55

Wchodzę do pubu, dawno nie widziałam tylu ludzi! Leci bardzo ważny mecz, Manchester United kontra Blackburn Rovers. Ale, mimo ogólnego zainteresowania tym sportowym wydarzeniem i wpatrzenia w ekrany telewizorów nagle wszyscy zaczynają gwizdać, klaskać, śmiać się. Czuję się taksowana wzrokiem przez jakieś 40 osób, wiem, że jestem cała czerwona, ale mój makijaż nie przepuszcza żadnych kolorów (jak to dobrze!).

Mark, mój szef, wita mnie szerokim uśmiechem i mówi, że mnie nie poznał. Widzę pełną aprobatę w jego oczach. Johanna też się uśmiecha, na zapleczu spotykam się z Anną, która jest trupem dziewczyny marynarza. Johanna za chwilę zamieni się w króliczka Playboya, Noemi ma czarne sterczące uszka, a Mark jest ponurym zakonnikiem. Zaczynam pracę i do północy nie będę miała nawet chwili przerwy.


20.13

Przychodzą klienci, którzy również są przebrani: Śmierci z kosami, gorące Diablice i Kotki, Dracule, Wampirzyce DJ puszcza słynny Thriller Michaela Jacksona. Jak bardzo żałuję, że nie mogę iść potańczyć! Ale podryguję nalewając piwo i mieszając wódkę z colą.

Image 


00.10

Przyjmujemy ostatnie zamówienia, a ja jestem nieprzytomna i przekonana, że zrobiłam dziś maraton serwując za barem, zbierając puste szklanki, wyrzucając pety z popielniczek! Sprzątamy, przynoszę z piwnicy zgrzewki pełne piwa w puszkach, coli, soków. Rozładowujemy z Noemi zmywarkę, ale ona tak niefortunnie stawia jedną ze szklanek, że ta spada prosto na mój policzek koło oka. Lekko krwawię, ból mnie na chwilę zamroczył. Przykładam jedną z ostatnich kostek lodu, jaka nam została. Gavin, nasz stały klient, zaniepokojony moim stanem, wyjmuje lód ze swojego drinka i oferuje mi nędzne ostatki. Rozczula mnie tym!


01.00

Idę do domu! Nareszcie!


01.03

Wracam. Zapomniałam zrobić zdjęć! Szczęśliwie przed pubem stoi jeszcze dwóch klientów przebranych za Zorro i wampira! W pubie są jeszcze Johanna, Anna i Mark. Pstrykamy fotki i ja wychodzę, tłumacząc się zmęczeniem.

Image
Z klientami przed pubem po pracy, około 1 nad ranem
 


01.06

Zapomniałam wziąć moich napiwków! Wracam jeszcze raz.


01.17

Jestem u siebie, biorę prysznic, nakładam ogromną ilość odżywki na włosy, by móc je rozczesać.


02.05

Idę zjeść kolację. Kanapki z serem żółtym, pomidorem, cebulą, solą i pieprzem bezapelacyjnie zostały jednym z moich największych hitów tej nocy!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!