Jeden dzień z przyszłości
Po 4 godzinach jazdy samochodem i 12 godzinach lotu samolotem trafiamy do magicznego Miasta Aniołów. Jest to nie tylko podróż w przestrzeni, ale także w czasie – tajlandzkie kalendarze wskazują rok 2552. Pełna nazwa miasta brzmi: „Miasto aniołów, wielkie miasto, wieczny klejnot, niezdobywalne miasto boga Indry, wspaniała stolica świata wspomaganego przez dziewięć pięknych skarbów, miasto szczęśliwe, obfitujące w ogromny Pałac Królewski, który przypomina niebiańskie miejsce, gdzie rządzi zreinkarnowany bóg, to miasto dane przez Indrę, zbudowane przez Wisznu”. Tę stolicę Azji południowo-wschodniej oraz Tajlandii znamy pod krótszą nazwą – Bangkok. Słusznie nazywana jest także „Wenecją Azji”.

Zdobione ceramiką Chedi przy świątyni Wat Pho
Sielanka na wodzie
Każdy turysta powinien odbyć rejs po rzece Chao Phraya. W niewielkiej łodzi przez godzinę pływa się po niezliczonych kanałach. W ozdobionej kwiatami łódce bez problemu mieści się dziesięć osób. Woda nie jest zbyt czysta, ale bardzo ciepła. Pachnie glonami i mułem. Brzegi porastają pierzaste palmy i fioletowo lub żółto kwitnące drzewa. Czasami można zobaczyć samotne drzewo namorzynowe, którego korzenie drapieżnie sterczą nad wodą. Z zieleni wyłaniają się oślepiające, złote zdobienia świątyń i drewniane domki na palach. Obowiązkowy jest postój przy jednym z budynków, na którego ganku wygrzewają się w słońcu ogromne iguany. Co jakiś czas nad wodę wzbijają się śnieżnobiałe czaple. Nastrój sielankowy psuje jedynie nieznośny warkot silnika.
Rejs kończy się w pobliżu świątyni Wat Pho, w której przytłumionym wnętrzu kłębi się pachnący dym kadzidełek. Delikatnie otacza on największego (46-metrowy), leżącego, złotego Buddę i ponad tysiąc obrazów z jego obliczem. Za pomnikiem w jednym rzędzie ustawione są miseczki, do których przechodzący ludzie wrzucają monety. Ich brzęk tworzy melodię niosącą się po całej budowli. Świątynia jest jedną z największych i najstarszych w mieście. Jest także uważana za miejsce narodzin tradycyjnego masażu tajskiego.

Siam Ocean World
Szmaragdowy Budda
Kilka kroków dalej przechodzimy przez białe mury do wnętrza Pałacu Królewskiego. W tym kompleksie aż trudno się poruszać. Budowle wznoszą się ciasno obok siebie. Spadziste, pomarańczowe dachy pagód współgrają ze szpiczastymi, złotymi zwieńczeniami świątyń czedi. Niektóre budynki wspierane są przez złote postacie Garudy – orły w ludzkich ciałach. Wszystkie są bogato zdobione, a ich blask razi oczy. Pomiędzy nimi stoją posągi kobiet ze skrzydłami i łabędzimi ogonami, tzw. Kinari. Kolorowe malowidła ze ścian opowiadają zwiedzającym historię życia Buddy. Nieopodal, w świątyni Wat Phra Kaew, w centralnej kaplicy, umieszczona jestnajcenniejsza i najświętsza, 45-centymetrowa relikwia buddyzmu. Szmaragdowy Budda – symbol Króla, dynastii i całego narodu czczony jest przez każdego Tajlandczyka. Mimo swojej nazwy nie jest zrobiony ze szmaragdu, lecz jaspisu lub nefrytu. Posąg posiada 3 zestawy złotych szat, w które osobiście ubiera go król Tajlandii. W pomieszczeniu panuje atmosfera mistycznej czci. Wierni w pokłonach wznoszą modły i podziękowania. Szafranowo ubrani mnisi szybko przemieszczają się pomiędzy turystami, aby donieść świeże kwiaty przed oblicze Oświeconego.
Rekin nad głową
Gdy zakręci się nam w głowie od przepychu, złota i zapachu kadzidełek, warto udać się do Siam Center. Jest to ogromne, czteropiętrowe centrum handlowe, ale nie drogie, markowe sklepy są tu największą atrakcją, lecz to co znajduje się pod ziemią. Pod budynkiem nazywanym Siam Paragon, na powierzchni 2 pięter, możemy podziwiać oceanarium. Zwiedzanie zaczyna się od pomieszczenia z rybami, konikami morskimi, meduzami, krabami i innymi wodnymi stworzeniami. Następnie trafiamy do przeszklonego tunelu w ogromnym akwarium z rekinami i płaszczkami. Dookoła nas tylko błękitna woda, a w niej pływające olbrzymy. Patrząc przepływającemu obok rekinowi w oczy i rozwartą, pełną ostrych zębów szczękę, łatwo stracić poczucie bezpieczeństwa, które zapewnia niewidoczna szyba. Na chwilę wdzieramy się do nieznanego i dzikiego świata głębin morskich. Po takich przeżyciach najlepiej zrelaksować się przy kuflu piwa Singha i talerzu z rybą po tajsku na ulicy Khao San. Dla bardziej odważnych i lubiących eksperymentować czekają stoiska ze smażonymi chrząszczami, świerszczami i karaluchami.

Niezliczone kanały wodne tworzą dodatkową sieć komunikacyjną w Bangkoku
Szaleństwa do rana
Wypoczęci możemy oddać się szaleństwu tego miejsca. Pośród dziesiątek stoisk z pamiątkami, ubraniami i biżuterią mamy wiele okazji, by zrobić sobie dredy lub warkoczyki, kuszą nas także liczne studia tatuażu. Jeśli jednak boimy się zaufać higienie takich miejsc, można w szybki i bezbolesny sposób zapewnić sobie ozdobę na całe przedramię, kupując elastyczny rękaw z nadrukiem. Z daleka wygląda jak prawdziwy tatuaż. Mając już luzacki podkoszulek lub jedną ze zwiewnych, kwiecistych sukienek, odpowiednią fryzurę i tatuaż, jesteśmy gotowi na wejście do któregoś z niezliczonych klubów. Tu, pośród dźwięków głośnej muzyki, do białego rana możemy tańczyć i bawić się z młodymi ludźmi z całego świata.
Miasto kontrastów
Bangkok to metropolia, w której bogato zdobione świątynie są przytłoczone przez drapacze chmur. Pośród bogactwa tego najbardziej dynamicznie rozwijającego się miasta w południowo-wschodniej Azji widać ubogich, brudnych i obdartych ludzi mieszkających na ulicach. To tutaj tropikalne, pięknie kwitnące drzewa rosną pośród milionów ton betonu, a wielowiekowa tradycja buddyzmu miesza się z nowoczesnością świata przywożoną przez turystów.
Tekst i zdjęcia: Dominika Kustosz
Ceny Lot Warszawa - Bangkok - Warszawa: 3200 zł Wiza tajlandzka: 100 zł Rejs łodzią: 20 zł Wejście do Pałacu Królewskiego: 35 zł Pakiet w Siam Ocean World: 99 zł Nocleg: 40 zł Woda mineralna: 1,50 zł |