Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kultura i rozrywka arrow Kabaretowa ustawka z winem w tle
 
 
Kabaretowa ustawka z winem w tle Email
Oceny: / 1 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Joanna Kijowska   
17.12.2009.

Piątkowy wieczór w krakowskiej Rotundzie. Do walki na skecze stają kabarety Jurki  i Słuchajcie. Wino leje się kieliszkami – najobficiej do dzbanka kabaretu Słuchajcie, który wychodzi ze starcia zwycięsko.

Dziesięć minut do rozpoczęcia kabaretowego pojedynku, a przy kasie biletowej wciąż stoi grupka osób czyhająca na ostatnie bilety. Przezorni, którzy kupili je wcześniej, ustawiają się w kolejce do wejścia na salę.  Najpierw słychać dźwięk targanego papieru – trwa kasowanie biletów, a chwile potem dochodzący ze schodów wejściowych radosny głos dziewczynki w czapce św. Mikołaja: - Wróżby, wróżby, mikołajkowe wróżby.

Image 

Po wejściu na salę trwa gorączkowe szukanie miejsca z numerem wypisanym na bilecie. Uwagę części widzów przykuwają, stojące na stoliku jury dwa szklane dzbany z nazwami kabaretów, kieliszki i kilka butelek wina. Czemu maja służyć, ma się wyjaśnić już za chwilę. Gaśnie światło i milknie radosna muzyczka płynąca z głośników. – Grajcie muzykę. To że ja gadam, to nie znaczy, że się zaczęło – mówi zaczepnie głos wydobywający się zza kulis. Na sali słychać śmiech. Kilka minut później na scenie pojawia się właściciel tajemniczego głosu – Jarosław Marek Sobański z kabaretu Słuchajcie i pozostali kabareciarze. Kusząc specjalną świąteczna płytą PAKI podstępnie wyławiają z publiczności trzy osoby, które prócz Agnieszki Kozłowskiej, rzeczniczki PAKI, (organizatora imprezy) i Anety Talkowskiej – aktorki kabaretu Kuzyn, zasiądą w jury.  Nietypowy ma być nie tylko skład sędziowski, ale i sposób oceny kabaretowych zmagań.  - Po każdej z konkurencji kieliszki jurorów zostaną napełnione winem, które następnie będą oni wlewali do dzbana z nazwą tego kabaretu, którego występ uznali za lepszy – tłumaczy Sobański. Przelane przez jurorów wino ma ostatecznie trafić do dwóch ochotników z publiczności, którym Jurki i Słuchajcie przyznali miano „zażartych fanów” jednego, z dwóch konkurujących  zespołów.

Kabarety mierzą się ze sobą w ośmiu konkurencjach o intrygujących nazwach – m.in.: „Bez baby”, „Okolice tabu” czy „TV Market”. Poprzeczka podniesiona jest wysoko, bo większość skeczy jest improwizowana – kabareciarze znają tylko ogólny tytuł konkurencji, a o szczegółach – miejscu rozgrywania się, czy temacie scenki, ku jej uciesze, decyduje na gorąco publiczność.

- Żona namówiła mnie na podróż życia.

- To teraz będziesz taki osiedlowy Cejrowski.

Pada w pierwszym skeczu kabaretu Jurki, a sala zanosi się śmiechem.

- Mam dla pana ofertę last minute – podróż po krajach arabskich w stroju rabina – pojawia się następna kabaretowa perełka w kolejnej z konkurencji.

 Wreszcie przychodzi pora na improwizowaną piosenkę na wybrany przez publiczność, dowolny, temat do wylosowanego podkładu muzycznego. – Niech zaśpiewają o strusiach – poddaje propozycję ktoś z widowni. Ostatecznie Jurki prezentują piosenkę o miłości do strusi, śpiewaną do muzyki hiphopowej, a kabaret Słuchajcie na oczach publiczności tworzy muzyczny cantry hit o orangutanie, który lubi ogórki.

Runda siódma – TV Market. Kabarety dostają od jury produkty, do kupna których mają przekonać publiczność. Obydwa zespoły wykazują się znajomością arcyciekawych technik sprzedaży, zamieniając klepsydrę i puszkę ryb w oleju w przedmioty pożądania widzów. - Oni są niesamowici. Dla nich chyba nie istnieje rzecz, która nie mogłaby być tematem skeczu – śmieje się Marcin Hudyka, student informatyki.

Przychodzi czas podliczenia punktów – tzn. sprawdzenia, do dzbana, którego z kabaretów jury wlało więcej wina. – Wygrał kabaret Słuchajcie – brzmi werdykt. „Zażarty fan” Słuchajcie otrzymuje nie tylko obiecany wcześniej dzban zwycięskiego kabaretu, ale i zwrot kosztów biletu - oprawione w szklaną ramę trzydzieści złotych wraz z autografami.

- Publiczność była zaangażowana w to, co działo się na scenie, miała poczucie, że tworzy skecze. To był kabaret w dawnym dobrym stylu – podsumowuje Agnieszka Kozłowska.


Joanna Kijowska

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!