Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kultura i rozrywka arrow Kiedy dwóch się bije
 
 
Kiedy dwóch się bije Email
Oceny: / 1 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Joanna Kijowska   
14.02.2010.

W czwartkowy wieczór, w krakowskiej Rotundzie  pierwszą finałową bitwę stoczyły kabarety Limo i Świerszczychrząszcz. O tym, że emocji nie brakowało a rywalizacja była zacięta świadczą wyniki  - zwycięski kabaret Limo wygrał różnicą tylko dwóch głosów.

Image 

 - Zetrą się ze sobą dwa nieposkromione żywioły kabaretowe. To będzie starcie mistrzów ruchu i synchronizacji (kabaret Świerszczychrząszcz) z mistrzami, którzy operują słowem jak stoczniowiec dźwigiem (kabaret Limo). To będzie walka północ (Limo z Trójmiasta) kontra południe ( Świerszczychrząszcz z Lublina) – zapowiada głos tajemniczego konferansjera płynący z głośników. Emocji rzeczywiście nie brakuje. Kabarety rywalizują ze sobą w dwunastu konkurencjach, m.in.: „skecz z nazwiskiem”, „stary człowiek i pies” czy „teledysk”. – Ty, ona się nazywała Smaruj, a wyszła za Rogala. Teraz się nazywa Smaruj-Rogala. Czujesz? – pada ze strony Limo jedna z wielu tego wieczoru perełek. Skok Adama Małysza w wykonaniu Świerszczychrząszcza bije na głowę relację najlepszych komentatorów sportowych, no i coż… nawet skoki w wykonaniu samego Adama. Nawet niewrażliwi muzycznie nie mogą nie zachwycić się przeróbką hitu Jenifer Lopez „Let’s Get loud” pod uroczym tytułem „Leszek gnał” – tekst i wokal – Limo, teledysk w wykonaniu Świerszczychrząszcza. Wybuchy śmiechu z widowni przebiegają przez salę nawet kiedy kabareciarze chwilowo zamilkną. Nie brakuje skeczy improwizowanych, a także tych z udziałem publiczności – w jednym z nich kilkoro z widzów ma niepowtarzalną okazję tworzyć z kabareciarzami żywe scenki, uwiecznione na fotograficznej kliszy.  Kiedy zabawa dobiega końca i przychodzi pora na głosowanie – widzowie wrzucają karteczki do urny z nazwą swojego faworyta – zdania są podzielone. – Pan z Limo, który gra dresiarza jest nie do podrobienia. Jak ktoś jest z Huty, tak jak ja, to wie o co chodzi – mówi Damian Harzowski.

– Ja zagłosuję na Świersczychrząszcza, bo podoba mi się ich styl, sposób w jaki grają. Ruch i dźwięk – to jest to – śmieje się Marysia Maślaniec, studentka geodezji na AGH. A gdyby Limo miał glosować na Świerszczychrząszcza i odwrotnie? – Głosujemy na Świerszczychrząszcze, bo są sympatyczni, a poza tym ich dwójka rusza się tak, jak cała nasza czwórka nie potrafi – mówi Szymon Jachimek z Limo. – Głosujemy na Limo. Inaczej powiedzieć nie mogę, bo oni mnie teraz słyszą przebierając się w garderobie. A poza tym, są starsi i jest ich więcej – z iście kabaretową powagą stwierdza Michał Łysiak z kabaretu Świerszczychrząszcz.

O tym jak bardzo wyrównany był poziom rywalizacji i jaki dylemat mieli widzowie, świadczą wyniki głosowania. Pierwsze finałowe starcie bitwy kabaretowej wygrywa kabaret Limo, jednak „przegranych” od zwycięzców dzielą tylko dwa głosy – wynik to 119 do 117.

Kolejne finałowa bitwa już w niedzielę w Klubie Eskulap w Poznaniu.

 

Joanna Kijowska

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!